poniedziałek, 29 lutego 2016

Rozdział I

Stałam przed lustrem u podziemnego fryzjera. Mama miała dzisiaj ważnego gościa przez co musiałam się postarać o swój wygląd. Patrzyłam się tępo w swoje odbicie w lustrze. Widziałam tam szesnastolatkę o rudych, długich lokach opadających na szczupłe ramiona. Miała bladą cerę, duże oczy o kolorze trawy, delikatne usta. Była okropnie niska. Najgorsze było to, że gdy miała zbyt mocne uczucia z jej głowy wyrastały delikatne czarne zakręcone rogi, tak, to pozostało jej po demonicznym ojcu. Jednak każdy którego spotkała zachwycał się nimi. Z rozmyślań wyrwał ją dotyk grzebienia. 
- Co panienka sądzi? - zapytał kobiecy głos . Miałam związane włosy w koka zrobionego z dobieranego warkocza. Niektóre włosy przy twarzy zostały rozpuszczone. Uśmiechnęłam się niepewnie. 
- Przeszła pani sama siebie.  - powiedziałam cicho. Zapłaciłam i poszłam do mojego ulubionego sklepu z ciuchami. Ostatnio widziałam tam delikatną sukienkę z koronkowym dekoltem. Miałam nadzieję że wciąż tam jest. Wbiegłam do sklepu, poczułam jakiś słodki zapach. Nie musiałam się pożywiać energią ludzi i zwierząt.  Jednak nadal ich czułam . Nefilim. 
- A kogo my tu mamy? - usłyszałam męski niski głos, który rozbrzmiał obok mnie. Odwróciłam się przerażona. 
- Mnie.- odpowiedziałam najodważniej jak mogłam.
- Demonica. No no no. Demon kochający sklepy z ubraniami. Rzadkie zjawisko. - stwierdził chłopak. Był wysoki, szczupły i okropnie przystojny . Miał złote kręcone włosy, które miały taki sam kolor jak oczy. Był blady , ale rumieńce na jego twarzy dodawały mu kolorów.  Wyglądał jak anioł,  jednak postawa i ironiczny uśmiech rozbijał to wrażenie. 
- Jestem w połowie demonem.  A poza tym nie  powiedziałabym abym była z tego dumna. - odpowiedziałam patrząc mu prosto w oczy. 
- Najchętniej rozprawił bym się z tobą , ale moja siostra nie będzie zachwycona jeżeli zrobię to w jej ulubionym butiku. - przewróciłam oczami i poszłam szukać tej przeklętej kreacji.  
- Współczuję tej biedaczce.  - mruknęłam pod nosem.
- Jace!  Przynieś mi tą sukienkę z falbankami przy biuście!  - krzyknęła jakaś dziewczyna.  Zobaczyłam że chłopak który jej groził zmierza w kierunku wieszaków przrklinając swój los.  Nie mogłam wytrzymać i zachichotałam. 
- Odwołuje to. Żałuję jego.  - parsknęłam śmiechem. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz