- Co panienka sądzi? - zapytał kobiecy głos . Miałam związane włosy w koka zrobionego z dobieranego warkocza. Niektóre włosy przy twarzy zostały rozpuszczone. Uśmiechnęłam się niepewnie.
- Przeszła pani sama siebie. - powiedziałam cicho. Zapłaciłam i poszłam do mojego ulubionego sklepu z ciuchami. Ostatnio widziałam tam delikatną sukienkę z koronkowym dekoltem. Miałam nadzieję że wciąż tam jest. Wbiegłam do sklepu, poczułam jakiś słodki zapach. Nie musiałam się pożywiać energią ludzi i zwierząt. Jednak nadal ich czułam . Nefilim.
- A kogo my tu mamy? - usłyszałam męski niski głos, który rozbrzmiał obok mnie. Odwróciłam się przerażona.
- Mnie.- odpowiedziałam najodważniej jak mogłam.
- Demonica. No no no. Demon kochający sklepy z ubraniami. Rzadkie zjawisko. - stwierdził chłopak. Był wysoki, szczupły i okropnie przystojny . Miał złote kręcone włosy, które miały taki sam kolor jak oczy. Był blady , ale rumieńce na jego twarzy dodawały mu kolorów. Wyglądał jak anioł, jednak postawa i ironiczny uśmiech rozbijał to wrażenie.
- Jestem w połowie demonem. A poza tym nie powiedziałabym abym była z tego dumna. - odpowiedziałam patrząc mu prosto w oczy.
- Najchętniej rozprawił bym się z tobą , ale moja siostra nie będzie zachwycona jeżeli zrobię to w jej ulubionym butiku. - przewróciłam oczami i poszłam szukać tej przeklętej kreacji.
- Współczuję tej biedaczce. - mruknęłam pod nosem.
- Jace! Przynieś mi tą sukienkę z falbankami przy biuście! - krzyknęła jakaś dziewczyna. Zobaczyłam że chłopak który jej groził zmierza w kierunku wieszaków przrklinając swój los. Nie mogłam wytrzymać i zachichotałam.
- Odwołuje to. Żałuję jego. - parsknęłam śmiechem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz